Troski tangowego DJa z punktu widzenia tancerza

Jakiś czas temu na Tango Nue­stro pojaw­iła się relacja z spotka­nia tan­gowych DJów i osób zain­tere­sowanych tym tem­atem (Dylematy i troski tan­gowego DJa). W spotka­niu tym zresztą sam miałem okazję brać udział. W wzmi­ankowanym artykule pada wiele pytań doty­czą­cych tej pro­fesji. Są one raczej skierowane do samych DJów, ale w sumie pomyślałem sobie, co mi tam, odpowiem na nie :) A co!

DJem nie jestem, praw­domównie nigdy nim nie zostanę, gdyż nie ciąg­nie mnie do wyszuki­wa­nia utworów i układa­nia playlist (cho­ciaż podobno – „nigdy nie należy mówić nigdy”). Muzyka puszczana na milon­gach intere­suje mnie obec­nie wyłącznie z punktu widzenia tancerza. I tak też odpowiadam na poniższe pytania…

 

1. Dlaczego to robię? Co mi daje DJowanie: czystą fra­jdę, chęć zabłyśnię­cia, szansę na rozwój?

W sumie nie intere­sują mnie motywacje DJów. Z mojego (tancerza) punktu widzenia najważniejsza jest możli­wość zabawy przy dobrej muzyce. Przez taką muzykę rozu­miem taki dobór utworów, który poz­woli mi na tzw. „fun” i improwizację.

 

2. Dla kogo gram? Dla siebie, dla tancerzy? Dla więk­szości czy dla każdego, w tym także osób o nis­zowych gus­tach? Czy grać tandę, która ucieszy trzy bardziej wyma­ga­jące pary, a resztę odeśle pod ściany? To Pugliese, or not to Pugliese?

DJ moim zdaniem powinien grać przede wszys­tkim dla tancerzy, a jak mu przy okazji wyjdzie, że gra też dla siebie samego, to tylko jego szczęś­cie :)

Moim zdaniem „wyma­ga­jące” kawałki można podzielić na:

a) zróżni­cow­ane muzy­cznie, przez co trud­niejsze – ale wciąż taneczne,

b) kawałki zupełnie nietaneczne (zal­iczam m.in. do nich utwory, gdzie śpiewak naprawdę domin­uje orkiestrę, którą przez to led­wie co sły­chać i dość sporą cześć tang elektronicznych).

Z oczy­wistych powodów na milon­gach nie powinny pojaw­iać się utwory z grupy „b”. Zgod­nie z tym, co napisałem powyżej uważam, że ist­nieją kawałki wyma­ga­jące, ciekawe, różnorodne, dające dużą możli­wość inter­pre­tacji i wciąż taneczne. Nie ma potrzeby wymyślać nic na siłę.

Powiem tak… Gdy byłem bardzo początku­jący tańczyłem wszys­tko na „jedno” kopyto i muzyka zupełnie mi nie przeszkadzała (wychodz­iłem więc i do trud­nych kawałków na parkiet). Teraz w miarę swoich tan­gowych postępów staram się trochę różni­cować własny sposób tańczenia (co prawda z różnym skutkiem). Dlat­ego, jeżeli DJ puści „wyma­ga­jący” kawałek z grupy „a”, biorąc pod uwagę to, co powyżej napisałem, jest spora szansa, że na parkiet wyjdą zarówno Ci bardziej, jak i mniej początkujący.

 

3. Co jest sukce­sem — pełen parkiet, ory­gi­nalna playlista, granie pod panu­jącą atmos­ferę czy jej kre­owanie? Czym DJ powinien mierzyć swoje umiejętności?

Dla mnie odpowiedź jest oczy­wista – pełen parkiet. DJ moim zdaniem kreuje atmos­ferę. Jeżeli puszcza wyłącznie pod siebie – jest duża szansa, że jej nie stworzy. Ory­gi­nalna playlista może zapełnić parkiet, ale nie musi. Jeżeli zaw­iera taneczne kawałki, to jest szansa, że ludzie nie będą siedzieć.

 

4. Czy puszczanie muzyki na milondze jest (aż) sztuką czy (tylko) rzemiosłem? Mniejszym drukiem: czy to ważne?

Nie ma to dla mnie znaczenia. Jeżeli DJ chce pod­bu­dować swoje ego może być według swo­jego mnie­ma­nia artystą. Jeżeli uważa się za rzemieśl­nika, to też dobrze.

 

5. Na ile eli­tarny powinien być fach tan­gowego DJa? Orga­ni­za­torzy milong powinni dawać szansę więk­szej ilości chęt­nych czy trzy­mać się garści sprawd­zonych osób?

Póki DJ gra muzykę, przy której dobrze się tańczy, to dla mnie nie ma to więk­szego znaczenia. Jest kilku „uznanych” DJów, których unikam, gdyż staw­iają bardziej na swoją ory­gi­nal­ność niż potrzeby tancerzy. Są też nowi ade­pci, którzy „dają radę”. Czyli raczej nie elitarność.

 

6. Czy początku­jący DJ powinien dostawać od starszych doświad­cze­niem koleżanek i kolegów zestaw utworów, czy lep­iej, żeby odkry­wał i dobierał je od początku samemu? Rozpowszech­niać „gotowce” czy odradzać korzys­tanie z nich?

Tutaj nie mam zda­nia. Myślę, że to sprawa indy­wid­u­alna każdego DJa.

 

7. Ile cier­pli­wości jesteśmy winni DJom? Raz wyraźnie rozłożył milongę — drugi raz nie gra czy „następ­nym razem się uda”?

Ja bym dawał kilka szans. Szczegól­nie na początku. Nie od razu Kraków zbudowano…

 

8. Czy i jakie wyna­grodze­nie należy się DJowi za wieczór za konsoletą?

Jako, że DJem nie zamierzam zostać, temat nie jest przed­miotem mojego zain­tere­sowa­nia. Cho­ciaż prawda jest taka, jeżeli ktoś wykonał jakąś pracę, to teo­re­ty­cznie powinien dostać za nią cho­ciaż sym­bol­iczne wyna­grodze­nie. Ale też sam dobrze wiem, że w przy­padku tanga pewne rzeczy robi się z innych pobudek niż te finan­sowe (vide prowadze­nie przeze mnie tan­gowego bloga, którego napędza wyłącznie chęć rozwi­ja­nia mojego hobby).

 

9. Czy DJ powinien dążyć do gra­nia na żywo? Innymi słowy — granie punkt po punkcie dobrze ułożo­nej playlisty to dla DJa sufit, czy dopiero podłoga? Czy dopóki nie zacznie improw­iz­ować, nie jest DJem, a jedynie układaczem playlist [określe­nie z dyskusji]?

Jeżeli potrafi i lubi pra­cować w ten sposób (gra­jąc na żywo) – proszę bardzo, byle nie zamieszał za bardzo z punktu widzenia tańczących.

 

10. Jak godzić to, że z jed­nej strony cały wieczór powinien mieć określoną gradację, a z drugiej tancerze przy­chodzą i wychodzą o różnych porach, z różnymi oczeki­wa­ni­ami i poziomem energii? Jak rozkładać graną muzykę w cza­sie trwa­nia całej milongi?

Dla mnie muzyka powinna mieć różną gradację w ramach „schematu sześ­ciu tand” (lub 2–3 takich „szóstek”). Przy­go­towanie muzyki pod wszys­t­kich przy­chodzą­cych o różnych porach, moim skrom­nym zdaniem, jest dość karkołom­nym przed­sięwz­ię­ciem. Różnorod­ność tand przez cała milongę wydaje się receptą na udaną zabawę.

 

11. Czy ist­nieją playlisty lub cho­ciaż tandy, które zawsze i wszędzie „zadziałają”?

Wydaje się, że ist­nieją playlisty/ tandy, które zadzi­ałają w wielu miejs­cach. Na pewno nie można powiedzieć, że we wszystkich.

 

12. Gramy to, co znane, czy pro­mu­jemy nowe utwory? Odpowiadamy na gusta czy je kreu­jemy? Czy DJ powinien edukować tancerzy prezen­tu­jąc mniej znaną muzykę?

Moim zdaniem powinno być to i to. Pod warunk­iem, że utwory będą taneczne (będę to pisał do znudzenia). Narzędziem DJa jest według mnie „szóstka tandowa” i w ramach niej powinien przeplatać bardziej i mniej znane utwory. Same znane utwory nie dają maksy­mal­nej fra­jdy, ale skon­cen­trowanie się wyłącznie na nowoś­ci­ach także jakoś mnie nie przekonuje (w końcu jest takie powiedze­nie, iż „ludzie lubią to co znają”).

Tańcze­nie do znanych utworów mi oso­biś­cie daje możli­wość obser­wowa­nia włas­nego tan­gowego postępu (wzras­ta­jąca różnorod­ność tańca). A zupełne nowości są pewnego rodzaju wyzwaniem.

 

13. Jakie są żelazne zasady, których każdy DJ powinien się trzymać?

Taneczność utworów, schemat „szóstki” tandowej, która bardzo porząd­kuje milongę i ułatwia „zarządze­nie” prosze­niem part­nerek do tańca, różnorod­ność muzyki (liryczność vs. dynamika).

 

14. Jak wygląda mar­gines dobrych prak­tyk — co będzie wartoś­ciowym ekspery­mentem, a co zarzewiem chaosu i muzy­cznej degrengolady?

Póki kawałki są taneczne, wciąż można je puszczać. Sam przede wszys­tkim lubię tańczyć do klasyki, ale raz na jakiś czas tzw. „alter­natywa” jest dla mnie ok. Oso­biś­cie wolę ją od tang „elektronicznych”.

 

15. Czy — a jeśli tak, to w jaki sposób — da się zagrać spójną milongę miesza­jąc „klasy­czne” tango z tango nuevo, szczegól­nie w wyda­niu elektroniczno-klubowym?

Da się. Dobrze dobrana różnorod­ność to jest klucz. Oso­biś­cie, tak jak pisałem powyżej nie jestem fanem tang elek­tron­icznych, ale fajnie poskładane taneczne utwory nietan­gowe na pewno są miłym urozmaiceniem.

 

16. Co z pol­skim tang­iem — grać czy nie grać? Da się do niego tańczyć, czy tylko wzdy­chać przy wódce?

Oso­biś­cie nie lubię tańczyć do pol­s­kich tang (nie są taneczne). Jak dla mnie – nie grać.

 

17. Czy puszcza­jąc muzykę myślimy wyłącznie o tańcu i tancerzach? Czy na milondze mogą / powinny pojaw­iać się także utwory grane np. dla samego słucha­nia muzyki?

Jak dla mnie DJ powinien wyłącznie myśleć o tańcu i tancerzach. Artysta gra­jący muzykę wyłącznie do słucha­nia niech lep­iej zostanie w domu.

 

18. Co powinno być na wierzchu — styl DJa czy trady­cja danej milongi? Gdy DJ lubiący nurt X gra na milondze, na której zazwyczaj grano Y, tancerze powinni spodziewać się usłyszeć X czy Y?

Wydaje mi się, że poza kilkoma wyjątkami, nie ma aż tak dużych różnic „muzyczno-stylowych” między poszczegól­nymi milongami (przy­na­jm­niej w Warsza­wie). Ci sami DJe grają w różnych miejs­cach i nie sadzę aby spec­jal­nie zmieniali swój styl. Zresztą zgod­nie z panu­jąca modą chodzenia na danych DJów nie sądzę, aby za bardzo zmieniali swój sposób gra­nia w zależności od milongi. Ale oczy­wiś­cie mogę się mylić.

 

19. Jak dos­tosowywać przy­go­towywaną playlistę do warunków panu­ją­cych na sali, takich jak wielkość parki­etu czy oświetlenie?

Wydaje mi się, iż warunków deter­min­u­ją­cych zabawę na milondze myślę jest sporo więcej niż tylko te dwa wymienione. Poza tym np. na milongę z dużym parki­etem może przyjść tłum, a na milongę z małą salą – kilka osób.

Dla mnie ważny jest tutaj bardziej ogólny charak­ter milongi i przez to jej odbiór. Inaczej trak­tuję EQ, inaczej Chłodną, Una Emo­cion, Wilczą milongę, Złotą, Q, a jeszcze inaczej Wol­ność. I to nie ze względu na wielkość sali…

 

20. Ile czasu DJ powinien spędzać za kon­so­letą, a ile włas­nej milongi może spoko­jnie prze­tańczyć, nie tracąc przy tym oglądu tego, co dzieje się na sali?

A niech DJ i sam ma coś z milongi, i niech trochę sobie potańczy.

 

21. Dlaczego muzykę na milon­gach należy cenzurować?

Cen­zurować – po co? Póki jest taneczna, to jest ok. Tak jak pisałem powyżej – jest moda na chodze­nie na konkret­nych DJów. Jeżeli wiem, że jakiś w ogóle mi nie odpowiada, to nie pójdę na taką milongę, chyba, że z powodów stricte towarzys­kich, a nie tanecznych.

Oso­biś­cie wolę tzw. klasykę i głównie do niej tańczę, ale nie powiem „nie” na dobrze skon­struowaną tandę alternatyw.